Tuesday, May 8, 2018

Dzien Gwiezdnych Wojen w Tokio - 4 Maj 2018

W tym roku po raz pierwszy wybralam sie do Tokio na Dzien Gwiezdnych Wojen. Wspaniale plany byly takie, aby wstac o zabojczo wczesnej godzinie i wskoczyc w bardzo poranny pociag do stolicy. Chcialam byc w Tokio przed 9-ta rano. Bardzo ambitne zamierzenie, a to z tego powodu, ze wymagaloby to zwleczenia sie z futona najpozniej o 5:30. W dzien wolny od pracy.

Dodatkowo wpadlam na wspanialy pomysl, aby zaprosic kolezanke. A ona, zamiast powiedziec "cos ty? Na glowe upadlas? Przeciez ja chce sie wyspac," bardzo entuzjastycznie wykrzyknela "OMG? Naprawde? Swietnie! Oczywiscie, ze tak. Jedziemy!"

Kiedy nadszedl poranek 4 maja, sila mocy zdecydowanie nie byla z nami. Ja gotowa przy drzwiach, a ona nie. O 6:30 nadal spala, obudzil ja w koncu moj telefon. O 7-ej ona nadal nie gotowa.  O 8-ej plakala, ze sie jej prostownica do wlosow spalila. Kiedy w koncu wyruszylysmy, bylo juz grubo po 9-tej. A to znaczy, ze dotarlysmy do Tokio prawie w samo poludnie. Rownie dobrze moglybysmy zostac w domu i nie marnowac pieniedzy na bilety.

No ale co to takiego ten Dzien Gwiezdnych Wojen?
Obchodzony jest kazdego roku 4 maja. Dlaczego akurat wtedy?
Wina jezyka angielskiego. "Niech Moc bedzie z toba" to po angielsku "May the force be with you."

A to z kolei brzmi podobnie do "May the fourth be with you," gdzie "May the fourth" to nic innego jak 4 maja. Force (moc) i fourth (czwarty) brzmia identycznie jesli wymawiane sa przez Japonczykow. I japonskie uszy nie potrafia odroznic tych slow, kiedy wymawiane sa przez native speakerow angielskiego. Ot, taka japonska dolegliwosc.



Glowny event dnia zostal zorganizowany przez J-Wave (jedna z tokijskich radiostacji) i odbywal sie w miejscu znanym jako Sanagi Space, rzut beretem od wyjscia South East ze stacji Shinjuku.


Ten plecak! Chce!!!

Poniewaz 4 maja to swieto panstwowe i dzien wolny od pracy w Japonii (jak i 3 maja i 5 maja tez - tzw. Golden Week / Zloty Tydzien), a 6 maja to akurat w tym roku niedziela, Tokio mialo nie jeden Dzien Gwiezdnych Wojen, ale caly przedluzony gwiezdno-wojenny weekend.



Golden Week (Zloty Tydzien) oznaczal, ze oprocz nieszczesnikow, ktorzy pracuja w sklepach, restauracjach i turystyce, niemal cala reszta Japonii miala wolne. To z kolei oznaczalo, ze pociagi pekaly w szwach, a tlumy w Tokio byly ogromne. Na autostradach nie bylo lepiej. Autostrada Tohoku w okolicach zjazdu na droge do Nikko zatkana byla korkiem o dlugosci 32 kilometrow.

Kolejka luda do Sanagi Space byla prawie takiej samej dlugosci. Ciagnela sie wzdluz budynku do nastepnego skrzyzowania, potem po drugiej stronie, przez ulice i az do wejscia do stacji Shinjuku. Jeden z ochroniarzy z usmiechem poinformowal nas, ze czas stania w kolejce to mniej wiecej cztery godziny.


Kolezanka poslusznie stanela na koncu kolejki i wygladalo na to, ze bedzie tam cierpliwie stala i czekala przez kilka lat. Kiedy po godzinie kolejka ani drgnela, ona w koncu wydusila z siebie "Aniu, moja wina, nie zabij mnie prosze, choc na to zasluguje."
Zostawilam ja tam, a niech sobie stoi, nalezy jej sie kara, a sama poszlam robic zdjecia.


Ludzie, pomimo upalu, goraca i stojacej w miejscu kolejki, byli mili, przyjacielscy i pomagali sobie wzajemnie. Kazdy kazdemu pomagal robic zdjecia, a cosplayerzy cierpliwie pozowali.

Z jednym malo przyjemnym wyjatkiem... Zaraz przy wyjsciu z Sanagi Space zlapalam procesje imperialnych szturmowcow. Maszerowali eskortowani przez oficjalnych organizatorow eventu. Jeden z tych organizatorow okazal sie bialym facetem. I jeden z tych organizatorow szczekal na prawo i lewo "zadnych zdjec, nie robic zdjec." Latwo zgadnac, ktory.
Tak, ten bialas. Jego japonscy koledzy po prostu ignorowali fanow z aparatami, ale nie on.
Pewnie marzylo mu sie bycie celebryta, a tu taki obciach. Z plakietka na szyi musi biedak szturmowcow prowadzic...



Zignorowalam czubka i zlapalam ostatniego szturmowca na zdjeciu.
Szturmowcy szturmowcami, ale w kolejce czekaly bardziej interesujace stwory.



Ksiezniczki przybyly na miejsce w tym samym czasie co my. Ale poniewaz byly w kostiumie, to sie przysunely do Chewie i w ten sposob przeskoczyly jakies sto luda w kolejce.


Ksiezniczki drogie, te buty psuja reszte kostiumu. 

Rebelianci byli przeszczesliwi, bo byli okolo godziny od wejscia. Blisko! Juz prawie w srodku!


Darth Maul grala w gry smartphone'owe.


Malo co mnie dziwi ostatnimi czasy, ale dorosly mezczyzna przebrany za BB8 jednak ciut mnie zdziwil.


No i oczywiscie wszedzie stormtrooperzy.


Oni dobrze wiedzieli, ze ich glownym zadaniem jest stanie i pozowanie do zdjec.


Nie jestem pewna czy to po prawej to kobieta, czy mezczyzna. Debatowalismy w drodze do domu i nadal nie mozemy zdecydowac. Ja mowie, ze to facet, kolezanka, ze to kobieta. Jesli to kobieta, to wyzsza niz ja. I nawet wyzsza od tego tu milego troopera.


Na niebiesko to zdecydowanie kobieta.
Oczywiscie byl tez i Kylo Ren. A nawet kilku. Szwendali sie w te i wewte.


Rozmawialam z kilkoma osobami, ktorym udalo sie dostac do srodka Sanagi Space. Powiedzialy, ze bylo fajnie, ale nie do konca. J-Wave po prostu nie docenilo popularnosci Gwiezdnych Wojen i nie oczekiwalo az takich tlumow. Ich personel byl sfustrowany i pod napieciem. Nie dosc, ze mieli na rekach tlum na zewnatrz, to rowniez musieli delikatnie, acz stanowczo, przypominac ludziom wewnatrz budynku, ze nie moga sie tam bawic przez caly dzien. Niestety, po kilkugodzinnym czekaniu, niektorym ludziom wcale sie nie spieszylo i nie bardzo chcieli stamtad wyjsc.



Jak latwo zauwazyc, japonski tytul filmu to nie "Solo", a "Han Solo." A wlasciwie "Han Soro," bo w jezyku japonskim nie ma "L".

I jak widac, film pojawi sie w kinach dopiero 29 czerwca. No niech mnie ktos kopnie! Caly miesiac po reszcie swiata!
Ale nie ze mna takie numery. Ja zaplanowalam podroz do Polski (moja pierwsza od lat!!!) tak aby zobaczy "Solo" w dniu premiery. Niestety, plany zostaly ciut zmienione, a to znaczy, ze postaram sie pojsc do kina 28 maja. Jesli ktos w Trojmiescie chce sie ze mna wybrac, to prosze pisac smialo!

Mozliwe tez, ze pojde do kina 26 maja w Dubaju... Ale to jeszcze na etapie planow. Jedno jest pewne. Nie bede czekac caly miesiac na japonska premiere "Solo".

A tutaj zdjecie grupowe najbardziej widocznych cosplayowych jednostek.



Kiedy po godzinie kolejka ani drgnela, moja kolezanka w koncu sie zorientowala, ze na wejscie do srodka w tym stuleciu niestety nie mamy szans. W przyszlym roku kolezanki zapraszac nie bede, zostawiam ja w domu i jade do Tokio sama. I w przyszlym roku powinnam byc juz czlonkiem japonskiego oddzialu 501st Legion! A to znaczy, ze bede miala wlasna zbroje imperialnego szturmowca. Robi sie ona dla mnie w Polsce wlasnie w tej chwili.

A tutaj jak lotnisko Heathrow obchodzilo May the fourth.


Takie cos nigdy nie zdarzyloby sie w Japonii, niestety.
Dear Heathrow, w przyszlym roku prosze dodac lot na Scarif.

Niech czwarty maja bedzie z Wami!

Do zobaczenia w przyszlym roku!

No comments:

Post a Comment

Komentarze sa moderowane.
Bardzo prosze o podpisywanie komentarzy.
Anonimowe beda usuwane. Bez wyjatkow.