Wednesday, July 26, 2017

Zycie z filtrami - Evermere Moist Tec UV Gel SPF50+

Dzis rano dostalam pytanie czy nie mam zamiaru przygotowac calosciowego wpisu o mojej calosciowej pielegnacji.
Moja odpowiedz? Niestety nie. Takiego wpisu raczej nie bedzie.

Powodow jest kilka.

Raz, pielegnacja to rzecz bardzo indywidualna, kazdy robi co mu pasuje. Kazda skora jest inna, ma inne wymagania i inne potrzeby.

Dwa, nie ma tu sztywnych wytycznych. Wbrew temu co propaguja niedoinformowane blogerki i roznej masci "ekspertki", azjatycka pielegnacja wcale nie rozni sie az tak bardzo od tej europejskiej. Wiec o czym niby mialabym pisac? O tym, ze myje twarz? Przeciez kazdy to robi. Przynajmniej mam taka nadzieje...

Trzy, moja pielegnacja zmienia sie w zaleznosci od stanu mojej cery, warunkow pogodowych, pory roku i tego ile mam czasu rano i wieczorem. Wiem, ze wiele blogerek trzyma sie sztywno tych samych produktow przez caly rok i nie moga zrozumiec, ze pielegnacje mozna dostosowac do potrzeb skory. Poniewaz to co robie jest bardzo plynne i zmienne, nie bardzo moge sobie wyobrazic jak "calosciowy" wpis moglby wygladac. Przypominalby bardziej ksiazke, i to raczej powaznej grubosci.

Cztery, nie mam cierpliwosci na wciaz to nowe mody, pomysly i fady koreanskich celebrytek. Te mody sprzedawane sa na Zachodzie jako "tak to robia kobiety w Azji / Korei" i w ten to sposob robia furore wsrod naiwnych kobiet i jeszcze bardziej naiwnych blogerek urodowych. Bo chyba nikt z odrobina zdrowego rozsadku nie bierze na powaznie nowinek typu "Koreanki nakladaja tonik na twarz w ciagu 3 sekund po umyciu twarzy."

I po piate (i ostatnie), jest juz tyle blogow i artykulow o "calosciowej" pielegnacji, ze kolejny naprawde nie jest potrzebny.

Wiec co moge zamiast tego robic?

Moge pisac o produktach, ktore lubie (lub nie) i ktore sie u mnie sprawdzily (lub nie). Ufam, ze moi czytelnicy sa na tyle rozsadni, ze sami potrafia wyciagnac wlasne wnioski.

Moge rowniez pisac o tym punkcie mojej pielegnacji, ktorego przestrzegam fanatycznie i niemal religijnie. A mianowicie, o filtrze przeciwslonecznym. Choc bardziej pasowalaby tutaj liczba mnoga - o filtrach przeciwslonecznych, bo mam ich zawsze kilkanascie na stanie i ida one u mnie jak woda.

I wlasnie o tym bedzie dzis - o produkcie, ktory bardzo przypadkowo znalazl sie na liscie moich ulubionych.

Evermere Moist Tec UV Gel SPF50+ PA++++ japonski filtr przeciwsloneczny dla cery suchej, bardzo suchej, wysuszonej na bardzo suchy wior.


Z firma Evermere (strona po japonsku) zapoznalam sie zupelnie przypadkowo. Kolezanka pojechala do Saitamy na konferencje i miala czas na wypad do spa (kosmetyczki?). Przywiozla stamtad troche kosmetykow i oczywiscie ja, bedac mna, natychmiast sie do nich dorwalam.

Nie, nie bylo wsrod nich tego filtra. Ale to co sprobowalam (gel cream i gel face pack) na tyle przypadlo mi do gustu, ze postanowilam bardziej sie marka zainteresowac.

Marka nie jest szeroko sprzedawana, firma sama zajmuje sie dystrybucja, wiec jej dostepnosc jest bardzo limitowana. Na szczescie sieciowka Rosemary's jest jednym z autoryzowanych sprzedawcow, a tu w miescie mamy az dwa ich sklepy. Kiedy mialam okazje, podjechalam do Rosemary's i ten to wlasnie filtr wpadl mi w oko.



Moja cera jest sucha. Owego dnia byla bardzo sucha. Slowa "moisture technology" bardzo przypadly mi do gustu. Ja lubie nawilzanie. A nawilzanie w polaczeniu z filtrem SPF50+ PA++++, to cos obok czego nie moglam przejsc obojetnie.

Filtr Evermere Moist Tec UV Gel SPF50+ PA++++ kosztowal 2800 jenow plus VAT, czyli w sumie 3024 jenow. Czyli okolo 28 dolarow (po dzisiejszym przeliczniku) lub rowno 100 zl (na dzien dzisiejszy). Z tego co widze to dla mieszkancow Japonii najtaniej wychodzi Amazon Prime lub Rakuten.

Za ta cene dostajemy 70 gramow produktu. Drogo? Warto pamietac, ze zazwyczaj tubka japonskiego filtra zawiera jedynie 30 ml lub 30 gramow. Tutaj mamy niemal dwa razy tyle.



U mnie 30 ml filtra starczy na okolo tydzien. W porywach moze do 10 dni, jesli smaruje tylko wybrane czesci ciala. Tak wiec duza tubka filtru Evermere to u mnie duzy plus.

Evermere to firma z siedziba w Amagasaki (miescie niedaleko Osaki). Ma wlasna fabryke w Kasukabe w prefekturze Saitama. W ten sposob Evermere moze kontrolowac kazdy aspekt produkcji swoich kosmetykow, od wstepnych badan po ostateczna formulacje. Evermere zajmuje sie rowniez produkcja kosmetykow dla innych firm. I dodatkowo firma ta jest wielkimi fanami klubu baseballowego Hanshin Tigers, co widac po kolaboracjach z druzyna.

Co jeszcze?
Evermere wspolpracuje z uniwersytetem w Osace prowadzac badania dotyczace szeroko pojetego nawilzania skory.



I tu wlasnie cala filozofia firmy - kosmetyki dla cery suchej, bardzo suchej i wrazliwej.
Nie ma tu zadnych udziwnien. Zadanie produktow Evermere jest proste - dostarczenie nawilzenia i utrzymanie jego poziomu. Nudne jak flaki z olejem. Ale w mysl zasady "rob jedna rzecz a dobrze" Evermere naprawde podnioslo poprzeczke jesli chodzi o pielegnacje suchej cery.

Ich produkty formulowane sa bez etanolu, bez oleju mineralnego, bez zbednych barwnikow i w wiekszosci bez dodatkowych zapachow. Niektore kosmetyki zawieraja methylparaben, a niektore nie.
Osobiscie parabenow sie nie boje. Wole parabeny niz bakterie i fungi w moich kosmetykach.



Evermere Moist Tec UV Gel SPF50+ PA++++ to lekki zel na bazie wody. Pomimo, ze jest na bazie wody, to posiada wlasciwosci wodo- i sebum-odporne. Dziala rowniez jako baza pod makijaz. I na dodatek mozna go zmyc uzywajac normalnego mydla (pianki do twarzy).

Brzmi zbyt dobrze aby bylo prawda?

Niestety, nawet taki niedowiarek jak ja przekonal sie do wlasciwosci tego filtra. Jestem na drugiej tubce Evermere Moist Tec UV Gel SPF50+ PA++++ i wiem na pewno, ze kupie kolejna.

Dlaczego?



Ano dlatego, ze filtr ten naprawde nawilza. Naprawde. Robi to bez uczucia lepkosci, tlustosci czy skorupiastej warstwy. Wchlania sie w kilka minut (maksymalnie) i jedyne co zostawia, to nawilzona, odzywiona, gladka cere. W lecie, kiedy wilgotnosc powietrza potrafi zabic czlowieka, ten filtr pokazal swoja moc. Nie wiem jak on to robi, ale w chwili obecnej ten filtr zastepuje mi rowniez inne kroki porannej pielegnacji. A wszystko dzieki patentowanej technologii Moist Tec.



Naprawde nie mam sie tu do czego przyczepic. Bardzo rzadko sie zdarza, ze spotykam produkt kosmetyczny, gdzie nie mam na co narzekac. Evermere Moist Tec UV Gel SPF50+ PA++++ jest wlasnie takim produktem.

Tutaj sklad INCI Evermere Moist Tec UV Gel SPF50+ PA++++:

Aqua, Ethylhexyl Methoxycinnamate (Octinoxate), Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate (Uvinul A Plus), Glycerin, Triethylhexanoin, Pentylene Glycol, Ascorbyl Glucoside, Soluble Proteoglycan, Soluble Collagen, Sodium Acetylated Hyaluronate, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Sodium Hyaluronate, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract (rumianek pospolity), Crocus Chrysanthus Bulb Extract (szafran zlocisty), Aloe Barbadensis Leaf Extract (aloes zwyczajny), Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract (rozmaryn lekarski), Moringa Oleifera Seed Extract (moringa olejodajna), Vaccinium Myrtillus Leaf Extract (borowka czarna), Polyquaternium-61, Dipotassium Glycyrrhizate, Dipropylene Glycol, Butylene Glycol, Isostearic Acid, Sorbitan Sesquiisostearate, Polyglyceryl-10 Laurate, Acacia Senegal Gum, Maltodextrin, Xanthan Gum, Dextrin, Carbomer, Potassium Hydroxide, Tocopherol, BHT, Phenoxyethanol

Gwoli wyjasnienia, Japonia uzywa tego samego systemu podawania kolejnosci skladnikow jak Europa oraz USA. Korea ma swoje wlasne widzimisie, gdzie kazda firma robi co jej pasuje, bo regulacje w Korei sa inne.




Gwiazdami tego programu sa Ascorbyl Glucoside, pochodna witaminy C, czyli przeciwutleniacz, oraz Soluble Proteoglycan. Ma on wspomagac regeneracje komorek, czyli dzialac podobnie jak EGF, do tego ma wlasciwosci przeciw-starzeniowe, przeciwutleniajace i ciort wie co jeszcze.

Jesli ktos uzywa wylacznie weganskich kosmetykow, to niestety Evermere Moist Tec UV Gel SPF50+ PA++++ odpada z tej listy, bo proteoglycan produkowany jest z krowiej tkanki lacznej, albo z lososi. To produkt uboczny. Nikt nie morduje zwierzat tylko i wylacznie dla proteoglycanu.

Do tego mamy w skladzie mase substancji nawilazajacych i kilka ekstraktow.
Nie ma tu alkoholu, parabenow, oleju mineralnego, barwnikow oraz substancji zapachowych.



Sa za to filtry syntetyczne, wiec jesli ktos jest wrazliwy na filtry organiczne (nie chce nazywac ich chemicznym, bo filtry mineralne to rowniez zwiazki chemiczne), to niestety Evermere Moist Tec UV Gel SPF50+ PA++++ odpada.

Zel ten nie zostawia lepkiej warstwy, nie bieli (bo nie ma w nim filtrow mineralnych), wchlania sie do czysta pozostawiajac nawilzona i przyjemna w dotyku skore.



Jedyne do czego moglabym sie przyczepic to opakowanie. Zamiast tubki wolalabym pompke typu airless, ale wtedy cena poszlaby w gore. Wiec cos za cos.

Nie uznaje swietych graali kosmetycznych, bo rynek kosmetyczny idzie do przodu w oszalamiajacym tempie, wiec zawsze jest szansa na cos lepszego. Ale w tej chwili Evermere Moist Tec UV Gel SPF50+ PA++++ jest moim codziennym faworytem. Dodam, ze uzywam go w zwykle dni, kiedy jade do pracy i wracam do domu. Kiedy wiem, ze bede spedzac dlugie godziny na sloncu, mam inne filtry.

Podsumowujac - swietny codzienny filtr dla cery suchej, ktora nie lubi alkoholu oraz zbednych substancji zapachowych.



Z dostepem poza Japonia jest kiepsko, ale widze, ze pewien polski sklep internetowy z siedziba w Gdyni pilnie mojego bloga anglo-jezycznego czyta i zaraz nastepnego dnia po opublikowaniu mojego wpisu od razu wrzucil Evermere Moist Tec UV Gel SPF50+ PA++++ do oferty.

I tu ida do smietnika wyjasnienia naiwnych komentatorek, ktore tego sklepu tak zawziecie bronily i tlumaczyly, ze on sprzedaje to co hurtownia ma na stanie. Bzdura do kwadratu.

Cenowo sklep ten zyczy sobie 169zl (wraz z wysylka). Rozsadna cena to w granicach 140zl (wraz z wysylka).
Jesli ktos jest zainteresowany, to moge pomoc w zakupie. Prosze o kontakt mailowy.



Nie bede pomagac regularnie, ale sama wiem jak trudno jest znalezc pewne kosmetyki, jesli dostep do nich jest bardzo ograniczony. Uwazam jednak, ze Evermere Moist Tec UV Gel SPF50+ PA++++ zasluguje wieksza slawe, bo to naprawde solidny, dobry produkt.

Mam rowniez podklad tej firmy i jest on po prostu genialny. Ale o tym bedzie w innym wpisie.

Saturday, July 15, 2017

Zakupy Prime Day na japonskim Amazonie

Wychodze z zalozenia, ze po polsku to rowniez nazywa sie Prime Day.
W tej chwili juz chyba nawet male dzieci w Etiopii wiedza co to jest Amazon Prime Day. Mialo sie rownac "czarnemu piatkowi" po Swiecie Dziekczynienia w Ameryce, kiedy to caly kraj leci na zlamanie karku do sklepow. Mialy byc wielkie przeceny, wielkie oferty, wielkie znizki.
A co w koncu bylo?
Oprocz wielkiego rozczarowania, w zasadzie nic.

Czytalam gdzies, ze Amazon Prime Day nie istnieje po to, zeby oferowac produkty po obnizonych cenach, o nie. To tylko mit marketingowy. Rzeczywisty cel tego dnia to sprzedaz czlonkostwa w programie Prime.

Ja naleze do Prime, bo jestem smierdzacym leniwcem. Kupuje karme dla kotow i zwirek do kuwety przez internet. Nie chce mi sie tego taszczyc ze sklepu do samochodu, a potem z samochodu do domu. W programie Prime wysylka jest za darmo. A to wazne, kiedy kupuje sie rzeczy, ktore sa ciezkie.

Minusem Amazonu (nie wiem jak w innych krajach, mowie tu o japonskim Amazonie) jest to, ze ich ceny wyjsciowe sa bardzo bardzo tworcze. Wyssane z czyjegos palucha. Nawet po odjeciu oferowanej znizki, amazonowy "deal" jest nadal bardzo czesto drozszy od oferty sklepowej.

Ale jak powiedzialam, jestem cuchnacym leniem. A za wygode sie placi.

Miasma nadzieje, ze tegoroczny Prime Day bedzie lepszy niz te w przeszlosci. Niestety na nadziei sie skonczylo.

Czy to znaczy, ze niczego nie kupilam? Wcale nie. Oczywiscie, ze kupilam.
Tutaj dowod zdjeciowy:



Dwie biale butle po lewej to dla chlopa, zeby nie narzekal, ze tylko na siebie wydaje pieniadze. Kupilam mu wiec specyfik do mycia twarzy i nawilzania marki Fine Skin Lab. Jeszcze nie uzywal, wiec nie moge nic wiecej o nich powiedziec.


Sobie wrzucilam do koszyka Rosette Ceramide Gel i Rosette Ceramide Lotion.



Pamietam, ze kiedys juz ich probowalam i nie byly zachwycajace. Robily co mialy robic, byly dosc kleiste, ale mnie nie uczulily. Mam nadzieje, ze te tutaj nadadza sie na jesien.

Rafra Balm Orange to moje drugie opakowanie tego balsamu do oczyszczania. Za normalna cene (3000 jenow plus VAT) nigdy bym go nie kupila ponownie. Ale ze znizka "lightning deal" cena wydawala mi sie przystepna.


Pachnie ladnie, ma mila konsystencje, robi co ma robic, nie mam sie do czego przyczepic. Mam nadzieje, ze uda mi sie wstawic osobna recenzje.

I na koniec, prawdziwy powod dla ktorego w ogole bawilam sie w Prime Day.



Tunemakers.

Internetowy hype o tej marce jest niesamowity. Mam nadzieje, ze rzeczywistosc bedzie rownie niesamowita, bo te butelcyny sa maniunkie (20 i 10 ml) i kosztuja wiele monet. Bez znizek w Prime Day nigdy bym nawet nie spojrzala na Tunemakers.

Kupilam:
Tunemakers VC-20 Vitamin C Derivative
Tunemakers Ceramide 200
Tunemakers Fullerene
Tunemakers VC-3 Vitamin C Derivative

Moja skora do tej pory nie polubila sie z zadnym serum z witamina C. Jak widac mam nadzieje, ze moze polubi sie z Tunemakers.
Tak naprawde to chcialam kupic Tunemakers krem, ale niestety nie bylo na niego znizki.

I to by bylo na tyle jesli chodzi o zakupy w Prime Day. W sumie dobrze, ze oferta byla raczej nedzna. Nie wydalam w ten sposob zbyt wiele pieniedzy.