Thursday, June 15, 2017

Obalanie mitow czesc 1 - japonski styl zycia

Nie mialam w planach pisania trzy dni pod rzad. Ale email od czytelniczki z pytaniem o te nieszczesne 10 krokow (lub 15 krokow, jak kto woli) azjatyckiej pielegnacji zmusil mnie do odpowiedzi.

W swoim mailu czytelniczka pisze tak:

"Aniu, ta pani jest kosmetologiem japonskim i wedlug niej Japonki stosuja 10-etapowa pielegnacje. Jedna z Was nie ma racji. Chcialabym wiedziec, ktora."

Pierwsza mysl, ktora przyszla mi do glowy to "owa pani kosmetolog na bank nie jest Japonka", a druga mysl "w Japonii nie mieszka i raczej malo sie orientuje w realiach japonskich kobiet."

Okazalo sie, ze obie mysli trafily w dziesiatke.

Pozostala jeszcze tajemnica "bycia japonskim kosmetologiem", ale i to byc moze nie do konca jest tak, jak owa kosmetolog-blogerka to przedstawia.

Czytelniczka dolaczyla pare linkow, w tym do polskojezycznego bloga "japonskiej kosmetolog" i dodala, ze chcialaby wiedziec, czy warto zapisac sie na warsztaty prowadzone przez ta pania.

Wskoczylam na pierwszego linka - do bloga, ktory okazal sie wspanialym zrodlem niewiedzy.
Sam podtytul juz byl oznaka, ze zawartosc bloga malo bedzie miala wspolnego z japonska rzeczywistoscia - "Japonia to nie miejsce, to styl zycia."

Ciekawa jestem, o jaki styl zycia autorce bloga (owej japonskiej kosmetolog), pani Dominice Szczechowicz, chodzilo.

Czy o ten, ktorym zyja przecietne Japonki kazdego dnia?

I ktory wyglada mniej wiecej tak:

  • - wstan rano przed wszystkimi, zacznij robic sniadanie dla rodziny,
  • - sprawdz czy maz ubiera sie w czysta koszule, bo on jest tak zmeczony i ledwo zywy, ze nie raz nawet nie spojrzal, kiedy zlapal wczorajsza,
  • - wsadz mu do reki torbe z lunchem, ktory przygotowalas wczoraj wieczorem,
  • - obudz dzieci, ubierz dzieci, nakarm dzieci,
  • - w miedzyczasie sama cos zjedz, ubierz sie i umaluj (jesli starczy ci na to czasu),
  • - zapakuj dzieci do samochodu, dwa razy sprawdz czy maja ze soba wszystkie torby i plecaki i zawiez na przystanek, gdzie odbierze je autobus do przedszkola,
  • - jesli dzieci ida do szkoly i masz nieszczescie akurat w tym tygodniu pilnowania przejscia do pieszych podczas ich marszu, gnaj na zlamanie karku, bo i tak juz jestes spozniona,
  • - gdy dzieci sa odstawione do przedszkola lub szkoly, wskakuj w samochod i jedz do pracy, 
  • - pracujesz albo na pol etatu, zeby byc w domu, kiedy dzieci wracaja ze szkoly, lub na caly etat, jesli zainwestowalas w wyzsza edukacje typu medycyna, farmacja, pielegniarstwo lub nauczycielstwo,
  • - w pracy staraj sie nie upasc na twarz z niewyspania,
  • - po pracy gnaj odebrac dzieci, 
  • - po drodze na lekcje gry na pianinie lub karate, lub angielskiego, nakarm dzieci czymkolwiek masz pod reka w samochodzie,
  • - mlodsza idzie na pianino, a starsza na korepetycje, bo inaczej nie dostanie sie do dobrego gimnazjum, a juz jestescie spoznione na lekcje,
  • - kiedy dzieci sa na zajeciach, ty pedzisz do supermarketu kupic cos na obiad, najczesciej sa to gotowce, 


  • - bo nie masz ani sily ani czasu gotowac od zera,


  • - po drodze by odebrac dzieci, zatrzymujesz sie w pralni, bo garnitury meza same sie nie wyczyszcza,
  • - dzieci marudza, ze sa glodne, wiec zatrzymujesz sie w albo w McDonaldzie, lub sieciowce typu Sukiya, zeby je nakarmic,
  • - jesli nawet na takie jedzenie nie macie czasu, wtedy wpadacie do 7-11,
  • - mlodszej cieknie z nosa i narzeka, ze boli ja gardlo, przygotowujesz sie mentalnie na nocna wycieczke do szpitala,
  • - tkwicie w korku, bo wbrew wyobrazeniom cudzoziemcow, w twoim miescie komunikacja miejska w zasadzie nie istnieje, bez samochodu to jak bez reki, 
  • - a nawet jakby komunikacja miejska istniala, to ty nie masz na nia czasu,
  • - wracacie do domu, przygotowujesz kapiel, przekladasz gotowce z supermarketu w miski i na talerze, i klniesz pod nosem, bo okazalo sie, ze rano zapomnialas wlaczyc gotowarke do ryzu,


  • - w myslach dziekujesz wszechswiatowi za gotowce,



  • - ryz sie gotuje kiedy ty z dziecmi bierzesz kapiel,
  • - szorujesz jedna reka glowe corce, a druga zmywasz wlasny makijaz (po to trzymasz olej do mycia pod prysznicem), nie masz czasu na nic innego,
  • - nie masz czasu, zeby relaksowac sie w wannie, wyskakujecie po kilku minutach, wode zostawiasz dla meza, choc on pewnie bedzie tak zmeczony, ze z ledwoscia zaciagnie sie pod prysznic,
  • - kiedy dzieci walcza o reczniki, ty lapiesz butelke z tonikiem i zaraz potem, jesli masz na to czas, krem all-in-one,
  • - dzieci ubrane w pizamy domagaja sie jedzenia, pomocy w odrabianiu prac domowych, spakowania na dzien jutrzejszy, podpisania swistkow do szkoly, kupna materialow na zajecia z niewiadomo czego,
  • - robisz zupe miso z paczki, bo nie masz czasu na nic innego, 
  • - kiedy dzieci jedza (bardzo czesto przed telewizorem), ty wpychasz w usta cokolwiek masz pod reka i zaczynasz przygotowywac lunch na dzien nastepny,
  • - marzysz o tym, by miec choc chwile ciszy,
  • - mimo ze jest juz pozno, ty nie masz wyboru, szybko odkurzasz choc jeden pokoj,
  • - sprzatasz, tak po lebkach, jeden pokoj dziennie, na wiecej czasu brak,
  • - przygotowujesz dzieci na jutro do szkoly i w tym samym czasie zmuszasz je do mycia zebow, 
  • - corce nadal z nosa cieknie, ale na szczescie nie ma goraczki,
  • - nie rozkladasz futonow, bo sa one permanentnie na podlodze w drugim pokoju, juz dawno temu przestalas je skladac kazdego ranka,
  • - kladziesz dzieci spac, a one zamiast grzecznie zasnac, walcza o ulubiona gre na DS i blagaja cie o psa,
  • - pralka wlasnie zakonczyla cykl, wiec zaczynasz wieszac mokre pranie, 
  • - oczywiscie nie na balkonie, bo bedzie padac w nocy, a w duzym pokoju,
  • - sprzatasz kuchnie, ladujesz zmywarke, robisz liste zakupow na dzien jutrzejszy, ktora i tak rano zapomnisz
  • - o 10-tej wieczorem wraca maz, siada na kanapie i nie moze sie ruszyc, jest tak wykonczony
  • - w mikrofalowce odgrzewasz mu resztki z obiadu, robiac w tej samej chwili kilka innych rzeczy, ktore musza byc zrobione,
  • - kiedy maz je, ty zasypiasz na stojaco,
  • - marzysz o chwili, kiedy bedziecie na emeryturze, lub kiedy bedziecie mieli na tyle oszczednosci, ze nie bedziesz musiala pracowac,
  • - ale szkoly i uniwersytety sa drogie, wiec przeganiasz ta mysl i zmuszasz sie do powrotu do rzeczywistosci,
  • - dopiero teraz orientujesz sie, ze zapomnialas wysuszyc wlosy suszarka i teraz masz strzeche na glowie,
  • - ale w tej chwili jestes tak zmeczona, ze juz nic cie nie obchodzi,
  • - ciagniesz sie do lazienki umyc zeby,
  • - patrzysz na worki pod oczami i modlisz sie, zeby ten nowy krem od Heleny Rubinstein (bo wszyscy wiedza, ze francuskie marki ze sklepow departamentowych sa najlepsze) zadzialal,
  • - maske zrobisz w weekend, jak bedziesz pamietac, nic innego juz ci sie nie chce,
  • - dobrze wiesz, ze na japonskie maski w plachcie wystarczy 5 lub 10 minut, ale nawet i na to juz nie masz energii,
  • - juz prawie polnoc, widzisz, ze maz nie sprzatnal lazienki po prysznicu,
  • - masz to gdzies, nastawiasz budzik na 5 rano i zasypiasz zanim twoja glowa dotknie poduszki,
  • - maz chrapie obok, dzieci z drugiej strony, wszyscy spicie w jednym pokoju, bo tak wygodniej,
  • - budzisz sie w srodku nocy, bo znowu zapomnialas nastawic gotowarke do ryzu,
  • - budzisz sie drugi raz, bo nagle zdalas sobie sprawe z tego, ze jutro jest ostatni dzien na przeglad twojego samochodu,
  • - koszt przegladu (okolo tysiaca dolarow, jesli samochod nie ma zadnych problemow) skutecznie spedza ci sen z oczu,
  • - nagle jest 10 minut do piatej i korzystasz z tej chwili ciszy, aby w spokoju posiedziec sobie w toalecie,
  • - postanawiasz, ze nigdy przenigdy nie zgodzisz sie na tego psa,
  • - corka budzi sie z placzem i goraczka, a ty zdajesz sobie sprawe z tego, ze dzis do pracy nie pojdziesz,
  • - w myslach przygotowujesz wytlumaczenie dla szefa, i jesli pracujesz na pol etatu, juz obliczasz stracone pieniadze,
  • - zaciskasz zeby i pakujesz mezowski lunch, czyli resztki ze wczorajszego obiadu,
  • - bedziesz musiala poprosic swoja matke, zeby pozyczyla ci samochod, bo twoj musi dzis isc na przeglad, a choc maz ma swoje auto, to przeciez na piechote 29 kilometrow do pracy nie pojdzie,
  • - zastanawiasz sie jak daje sobie z tym wszystkim rade kolezanka z pracy, ktora jest samotna matka z dwojka dzieci.
(Powyzszy opis pochodzi z projektu w ktorym brali udzial uczniowie podstawowek i ich mamy w mojej prefekturze kilka lat temu. Dzieci i mamy dokumentowaly kazda chwile "z zycia mamy" na pismie, w formie pamietnika, obrazkowo i zdjeciowo, podczas 24 godzin od poniedzialku do niedzieli. Ten opis to jeden z bardziej wyluzowanych).


Nie... raczej nie o ten styl zycia pani Dominice chodzilo.

Jej "japonski" styl zycia to ten, o ktorym mozna poczytac w broszurach turystycznych. Ten, gdzie Japonczycy mieszkaja w domach z drewna i papieru i smigaja w kimonach kazdego dnia. Z przerwami na medytacje i ceremonie herbaciane, rzecz jasna.
Innymi slowy, "japonski" styl zycia, jaki widza turysci na objazdowce do Kioto i po spedzeniu nocy w swiatyni na gorze Koya.
W sumie nie dziwie im sie. Przeciez trudno jest dostrzec rzeczywistosc, kiedy ma sie na oczach klapki z betonu.
"Japonski" styl zycia wedlug pani Dominiki znany jest tylko i wylacznie "ekspertom" japonskim i milosnikom Japonii (a bardziej dokladnie - weeabo), ktorzy swoja wiedze na temat tego kraju czerpia z wikipedii (w ekstremalnych przypadkach z mangi i anime).

Pol biedy, kiedy swoja "wiedza" na temat Japonii owi "eksperci" dziela sie jedynie z przyjaciolmi, ktorzy w wiekszosci rowniez maja na oczach klapki z betonu (ale za to znaja calego "Szoguna" na pamiec).

Sprawa jednak staje sie komiczna, kiedy ci "eksperci" zaczynaja oferowac warsztaty z "japonskosci".
Tak wlasnie robi pani Dominika. Uczy ona innych "japonskosci". Edukuje rowniez polskie masy na temat japonskiej pielegnacji (o tym w kolejnym odcinku) i "rytualow" piekna.

Nie bardzo wiem, czym dzieli sie pani Dominika podczas swoich wykladow. Bardzo chcialabym wziac w nich udzial. Bo najwyrazniej na swiecie nic a nic o japonskim stylu zycia nie wiem.

Ale z drugiej strony, ja nie jestem ekspertka od "japonskosci", nigdy nia nie bylam i nie mam aspiracji, aby nia zostac.
Ja po prostu tu mieszkam. Tu jest moj dom.

Nie "mentalny" dom, jak w przypadku pani Dominiki, ale ten rzeczywisty. Z kuchnia, dwoma lazienkami, ale za to bez pokojow z tatami. Z miejscem do zaparkowania trzech samochodow. Bo wbrew stwierdzeniu pani Dominiki, ze Japonczycy przemieszczaja sie glownie pociagami i pieszo, my tu jezdzimy samochodami. Szczegolnie jesli mieszkamy z dala od turystycznego deptaka.



czesc druga - tutaj



15 comments:

  1. nie spodziewałam się, że aż tak bardzo mi brakowało tego typu wpisów :) czekam niecierpliwie na kolejne ^v^

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie wiem czy to dobrze czy zle?
      :-)

      Delete
  2. Podczas ostatniego pobytu w Polsce, ludzie, ktorzy nigdy nie byli we Francji i nie znaja slowa po francusku, probowali mnie uczyc, jak to jest we Francji. Ze nie ma tam juz rodowitych Francuzow, sami czarni, uchodzcy etc, co ciekawe bylismy w restauracji a przy stoliku obok siedzieli "biali" Francuzi, sztuk 6. Po informacji, ze pol zycia mieszkam we Francji, dane osoby nadal mi wmawialy, ze ja nic nie wiem.....

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja przyznaje sie bez bicia, ze nic o Japonii nie wiem, bo ja tu tylko mieszkam ;-)
      Ekspertka nie jestem ;-)

      Delete
  3. Nie dalam rady przeczytac za jednym podejsciem. Tak sie zmeczylam od samego czytania jednego dnia z zycia przecietnej Japonki, ze az musialam sobie zrobic przerwe :)


    ReplyDelete
    Replies
    1. Hahaha! Ja tez!
      Opis jest wziety niemal doslownie z projektu, ktory u mnie w prefekturze robili uczniowie czwartej klasy podstawowki kilka lat temu pt "Zycie mojej mamy".
      Dzieci wraz a mamami mialy zapisywac wszystko, doslownie wszystko co ich mamy robia podczas 24 godzin od poniedzialku do niedzieli. Potem mialy narysowac obrazek przedstawiajacy chwile, ktora najbardziej zapadla im w pamiec. Pamietam, ze calkiem sporo dzieciakow narysowalo placzaca mame.

      Ale przeciez tak jest wszedzie. Zamien "Japonka" na "kobieta pracujaca i zajmujaca sie dziecmi i domem" i opis jest prawie taki sam w kazdym kraju swiata.

      Delete
  4. Po przeczytaniu posta odczulam ulge,ze nie mamy tu w PL drugiej Japonii;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja sobie wlasnie wyobrazam jak jakas pokrecona Japonka chce robic w Japonii "warsztaty polskosci". Ciekawe czego by tam uczyla?

      Delete
  5. Jak dobrze ze wrocilas! Tak sie stesknilam za twoim stylem pisania i opisami Japonii.

    ReplyDelete
  6. Świetne ! Rewelacja !
    I duże brawa dla ciebie!

    ReplyDelete
  7. Dziekuje,ze zaczelas znowu pisac.Ludzie wiedza lepiej.Ostatnio kuzynka zaczela mi wysylac artykuly z polskiego netu o zyciu w Szwecji.Jak to czarni,ciapaci niszcza i demoluja dzielnice,gwalca co sie tylko dai strach wogole z domu wyjsc.A ja tu mieszkam i o niczym takim nie slyszalam,ale inni widocznie maja lepsze zrodla informacji

    ReplyDelete
  8. Czytam pierwszy raz i jestem pod wrażeniem, ja tam w te wszystkie historie o pięknym mieście nie wierzę, bo jak wiadomo, człowiek musi być zapracowany, aby coś osiągnąć, albo tylko żyć. Myślę, że w Polsce jest tak samo. Każdy tylko sądzi, że żyjąc gdzie indziej będzie mu łatwiej. Może jest. Bardzo fajnie się czyta twojego bloga, na chwilę przenosi gdzieś indziej i nie ma tu przysłowiowej ściemy. Podniecamy się w owym czasie azjatycką pielęgnacją, i w dużej mierze jest dobra, albo po prostu po raz pierwszy wzięliśmy się do czegoś starannie, a nie kupić coś na szybko i uważać, że to załatwi sprawę. Sam głupi przykład odżywek do włosów... wszystkie reklamowane w naszej telewizji może na kimś i działają na mnie nic, a raz skorzystałam z okazji kupiłam Japońska i to taką co nikt nie zachwalał bo w Japonii to podobno tandeta i od razu widzę różnicę. Może to fart, a może nikt jeszcze nie daje nam produktu 2 klasy z tego kraju :) Hi hi... będę czekać z niecierpliwością na kolejny twój wpis.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaka to odzywka z Japonii? Powiedz prosze, bo ja przez ponad 10 lat jeszcze niczego dobrego tutaj nie znalazlam. Szczegolnie dla wlosow farbowanych, suchych i zniszczonych.

      I witaj na blogu!

      Delete
    2. Ja mam zniszczone po malowaniu i ombre i tzw, pierza normalnie wiór, i po etapie niemal zadręczania ich wszystkim... od olejów i sposobów babci:) Rossman zrobił promocje 49% na odżywki, kupiłam Beaua 10 Essence podsyłam link:
      http://www.rossmann.pl/Produkt/Beaua-10-Essences-odzywka-nawilzajaco-odzywcza-do-wlosow-700-ml,389731,7143
      Wile osób skarżyło się na piecznie i mizerny efekt, ja wręcz odwrotnie a jestem uczuleniowcem na takie rzeczy, moje włosy po prostu potrafią dostać łupieżu po czymś mocnym. I teraz ich dotykam obsesyjnie. Oczywiście chciałam ta serię czerwoną z Shikioriori Tsubaki, ale wszystko z półek wymiecione, jak za czasów PRL. Normalnie byłam w kilku punktach i z tych serii nic już nie było :( Teraz są w normalnych cenach, ale i tak chyba się skuszę, choćby spróbować.
      Dziękuję za przyjęcie... czytam... czytam z zapartym tchem.

      Delete
    3. Sa gladziutkie, bo przy tak masywnej zawartosci gliceryny i silikonow zdziwilabym sie gdbyby nie byly.
      I widze, ze Kumano Cosme stara sie wkroczyc na rynek polski. I dobrze. Firma nie jest zla, do tej pory specjalizowala sie w krajach trzeciego swiata, jest bardzo popularna w Bangladeszu, na przyklad.
      Ja sama mam trzy produkty z tej firmy (z roznych marek), ktore sa tanie jak barszcz, ale dobre.

      Delete

Komentarze sa moderowane.
Bardzo prosze o podpisywanie komentarzy.
Anonimowe beda usuwane. Bez wyjatkow.