Wednesday, June 14, 2017

Nieoficjalnie i nieuczciwie

Pierwszy wpis na blogu wyladowal wczoraj i juz wywolal burze.
Skrzynka dzis rano wypelniona byla po brzegi. Za wszystkie maile (nawet te niezbyt mile) bardzo dziekuje.

Sklep internetowy z siedziba w Gdyni (az mi wstyd za to, ze oni rowniez sa z Trojmiasta), ktorego nazwa rymuje sie ze "skanky whore" juz zablokowal mnie na Instagramie. Czyli, pierwszy wpis, a juz pilnie czytaja. Mam nadzieje, ze na cos im sie to przyda.


Inna sprawa, ze teraz juz jasne dlaczego sklep ten blokuje dostep z Japonii. A to dlatego, ze sprzedaje produkty pewnych marek bez zgody tych marek na dystrybucje. Marki te uzywaja wylacznie oficjalnych dystrybutorow, a zostanie oficjalnym dystrybutorem nie jest latwe.




Cult Beauty przekonalo sie o tym dosc bolesnie starajac sie o oficjalna dystrybucje produktow Koh Gen Do. Marka nie byla tym zainteresowana. Watpie wiec, ze Koh Gen Do wyrazilo zgode na sprzedaz ich kosmetykow przez maluczki sklep internetowy w Polszy.

Podobnie ma sie rzecz z kosmetykami Addiction, RMK, House of Rose, Ipsa i paru innych. Innymi slowy, sprzedawane sa one przez ten sklep bez wiedzy tych marek, pol-legalnie, zeby nie powiedziec wrecz - nielegalnie.

Ja rozumiem, ze to moze byc jeden z bardzo niewielu sposobow na zdobycie pewnych kosmetykow poza Azja. Ale z drugiej strony nie jestem w stanie NIE skomentowac takiej nieuczciwosci.

Z ciekawosci wyslalam maila do Koh Gen Do zalaczajac zrzuty ekranu, aby sie zapytac co oni sami o tym mysla. Bo kto wie? Moze sie myle?

Teraz ide odpisywac na maile.
Milego wieczoru!

PS> Widze w komentarzach ponizej, ze wielu czytelniczkom obce jest jak marki prestizowe (nie tylko kosmetyczne) sprzedaja swoje produkty.
Wiec wyjasniam.

Marki prestizowe operuja przez autoryzowanych dystrybutorow. Zostanie dystrybutorem nie jest proste. Umowy z drogeryjnymi hurtowniami nie zezwalaja automatycznie na sprzedaz prestizowych marek. To wydawalo mi sie oczywiste, ale widzac po komentarzach, dla wielu czytelnikow oczywiste nie jest.

Osiedlowy sklepik pani Jadzi, choc ma umowe z lokalna hurtownia kosmetykow pana Kazika, nie sprzedaje Diorow i Chanelow. A jesli tak, to robi to nieoficjalnie i nieuczciwie.

Podobnie ma sie rzecz z prestizowymi markami japonskimi, takimi jak KohGenDo, Albion, czy Ipsa. Marki te dbaja o swoj wizerunek i dlatego ich dystrybucja odbywa sie w sposob autoryzowany.

Najwyrazniej to bardzo nowy koncept dla wielu polskich czytelnikow. Dlaczego? Nie wiem. Moze w Polsce kupowanie marek wysokopolkowych na jarmarku lub allegro to normalka?
Jednak to, ze w Polsce to normalka, nie znaczy automatycznie, ze reszta rozwinietych krajow ma rownie niskie standardy.


16 comments:

  1. Ciekawe co na to Koh Gen Do, ciekawa jestem dalszego ciągu - napiszesz za jakiś coś więcej jak tylko dostaniesz odpowiedź?

    ReplyDelete
  2. No i ujawnia się polskie chamstwo. Aż ciekawa jestem, co odpiszą ci z Koh Gen Do!

    ReplyDelete
  3. Z niecierpliwością czekamy na oficjalną odpowiedź firmy i aktualizację wpisu 😀

    ReplyDelete
  4. Ja tez dolaczam do tych zaciekawionych rozwojem sytuacji.
    Ciekawa tez jestem, jaka kolejna blokade wobec Ciebie zastosuje wiadoma firma :)

    ReplyDelete
  5. Pewnie kupuja konkretny jeden produkt w normalnym sklepie jak juz go ktos kliknie u nich na stronie:)
    Daj znac jak sie rozwinie temat:)

    ReplyDelete
  6. Tragedia ... typowo polskie chachmenty !!! :-/

    ReplyDelete
  7. W zakładce "o nas" w sklepie jest zaznaczone, że firma nie zajmuje się dystrybucją, ale ma podpisaną umowę z hurtownią. Sądzę więc, że nie wymaga to osobnego pozwolenia - tym dysponuje hurtownia. Warto sprawdzić tę informację przed spekulowaniem o nieuczciwości.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, czytalam to co maja w zakladce (wbrew pozorom jeszcze nie zapomnialam czytac po polsku). Jednak to nadal nie wyjasnia dlaczego sprzedaja prestizowa marke, i to nie jedna, ktora pracuje wylacznie przez autoryzowanych dystrybutorow.
      To tak hakby sklepik pani Jadzi na osiedlu zaczal sprzedawac Dior i Chanel, a Ty tlumaczysz, ze to w porzadku, bo pani Jadzia ma chody w hurtowni u Kazika.

      Pare marek, ktore sprzedaje ten sklep, to marki prestizowe, ktore sprzedawane sa wylacznie przez autoryzowanych dystrybutorow.

      Warto to wiedziec zanim zaczniesz komentowac ;-)

      Delete
    2. Czytać to chyba Pani potrafi ale czy ze zrozumieniem?
      Cytat z ze strony sklepu: "Świadczymy usługi brokerskie dla japońskiej hurtowni z Kumamoto. Platforma japanstore.pl oferuje produkty hurtowni z Kumamoto, działając na mocy pełnomocnictwa i doprowadza do zawarcia umowy między Kupującym (czyli Klientem) a hurtownią z Kumamoto."
      Czyli oni nic nie sprzedają, tylko oferują produkty hurtowni.
      Mam nieodparte wrażenie, że wpadła Pani w dziurę megasnobizmu na temat życia w Japonii.

      Delete
  8. Laura, dziekuje za komentarz.
    Problemow ze zrozumieniem na szczescie nie mam.
    W przeciwienstwie do czytelnikow bloga, ktorzy nie potrafia pojac, ze marki ekskluzywne sprzedawane sa przez autoryzowanych dystrybutorow, a nie poprzez umowy pomiedzy drogeryjnymi hurtowniami tanioszki a sklepami internetowymi w Europie.

    To nie dziura megasnobizmu mieszkania w Japonii, to normalne metody sprzedazy produktow, ktore traktowane sa jako prestizowe i o ktorych wizerunek dbaja marki poprzez autoryzowana dystrybucje.

    Ale moze w Polsce kupowanie marek wysokopolkowych na jarmarku czy allegro to normalka. Wtedy jak najbardziej zwracam honor ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgadza się, z tego, co zrozumiałam autoryzowanym dystrybutorem jest firma w Japonii. Sklep nie jest dystrybutorem i wyraźnie piszą, że nie sprzedają wystawionych produktów, a jedynie odsyłają zamówienia do sprzedawcy, który zapewne takie pozwolenia posiada. Oznacza to, że ich rola jest bardziej marketingowa niż sprzedażowa. Z tego co wiem, nie jest to nielegalne, a informacja jest na stronie. Jeżeli natomiast popełniają oni wykroczenie, to dobrze byłoby to sprawdzić, zanim na forum publicznym, jakim jest internet posądzi się kogoś o nieuczciwość.
      Nie piszę tego w złej wierze, jestem negatywnie nastawiona do zamieszczania tego typu opinii, nie sprawdziwszy, czy mają oparcie w rzeczywistości.
      Nawiasem mówiąc, nie mieszkam w Polsce i nie mam jakiegoś szczególnego sentymentu narodowego, ale wydźwięk dopisku pod postem odbieram jako pogardliwe podejście w stylu "jesteście zacofani, nie wiecie jak jest w cywilizowanym świecie". Ciągłe aluzje do "sklepiku pani Jadzi" albo jarmarku brzmią jednak trochę niepoważnie. Wiem, że w krajach rozwiniętych jest coraz więcej możliwości prowadzenia własnego biznesu, zawierania różnorodnych umów między poszczególnymi szczeblami i kanałami dystrybucji i nie wszystko, co nie wpisuje się w schemat producent-hurtownia-sklep musi być nielegalne. Umowy międzynarodowe to też inna sprawa.

      Delete
  9. A czy czytelnicy Pani bloga wiedzą, że te prestiżowe produkty są dostępne w ilościach przekraczających 100-ki na amazonie czy ebayu gdzie zaopatruje się w nie cały świat.
    Czy to są normalne metody sprzedaży luksusowych produktów?
    Czy marki sądzą się ze sprzedawcami portali, że ich wizerunek jest jak na bazarze?

    Wprowadza Pani swoich czytelników w błąd a większość nie zastanawia się tylko przyklaskuje.

    Moim zdaniem jeżeli to czytał sklep i mają tak mocne kontakty z Japonią to nie zdziwi mnie fakt że założą Pani sprawę o zniesławienie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Osobiscie nie znam nikogo, kto kupowalby prestizowe produkty z ebaya czy amazona, bo nie warto ryzykowac kupna chinskiej podrobki.
      Ale jesli komus to pasuje, to prosze bardzo. Jednak nie zmienia to faktu, ze taka dzialanosc jest nielegalna.
      Nie wiem jak jest w Polsce, ale w Azji marki akurat oskarzaja portale o sprzedaz produktow poprzez osoby trzecie bez autoryzacji producenta. Z tego powodu wiele z tych produktow na japonskim amazonie oznakowanych jest jako "parallel import", ale nawet i wtedy, choc moze i legalne, nie jest to uczciwe podejscie do sprawy przez takich cwaniaczkowych sprzedawcow.

      Zanim powiesz, ze wprowadzam czytelnikow w blad, bardzo prosze, poczytaj wiecej o sprawie na temat ktorej usilujesz sie wypowiadac.

      Odnosnie sklepu, to najpierw musialby udowodnic, ze produkty (w tym rowniez zywnosc) ktore sprzedaje konsumentom w Europie sa zatwierdzone do sprzedazy na terenie Unii. Sklep ma siedzibe w Polsce, wiec podlega prawom unijnym.

      I nie zapominajmy tez, ze skoro sklep ma siedzibe w Polsce, to wedle praw unijnych, kazdy kosmetyk, ktory sprzedaje MUSI posiadac wszystkie informacje, w tym rowniez sklad, przetlumaczone na jezyk polski.

      I najwazniejsze, firma ta (skoro ma siedzibe w Polsce) musi tez posiadac pelna dokumentacje, ze zaden z kosmetykow, ktore sprzedaje nie zawiera ani jednej z 1,328 substancji chemicznych, ktore nie sa dozwolone w kosmetykach na terenii Unii.

      I oczywiscie, jesli sklep ten jest autoryzowany przez prestizowe marki japonskie do legalnej sprzedazy ich produktow poza Japonia i posiada dokumentacje, zeby to udowodnic, to z przyjemnoscia zwroce honor i publicznie odszczekam wszystko co tu napisalam.

      Delete
  10. Większość sprzedawców jest z Japonii, jeżeli jest to nielegalne to dlaczego marka nie reaguje na sprzedaż w swoim kraju?

    Nie mówmy tutaj o moralnym podejściu do sprawy bo w biznesie go nie ma, tylko do prawnego zarzutu.

    Odnośnie sklepu, to wypowiedzią o dokumentacji (zapewne chodzi Pani o Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady WE nr 1223/2009) publicznie odkrywa, że niema żadnego pojęcia na temat działalności tego sklepu. Jeszcze raz przytoczę cytat:
    "Świadczymy usługi brokerskie dla japońskiej hurtowni z Kumamoto. Platforma japanstore.pl oferuje produkty hurtowni z Kumamoto, działając na mocy pełnomocnictwa i doprowadza do zawarcia umowy między Kupującym (czyli Klientem) a hurtownią z Kumamoto."
    i proszę tym razem przeczytać ze zrozumieniem.
    Po pierwsze co to jest usługa brokerska, co to jest dropshipping, kto w tym przypadku jest importerem.
    @Casandra Black wyjaśniła Pani także ale chyba to umknęło, cytat: "ich rola jest bardziej marketingowa niż sprzedażowa." ja powiem dosłownie ich rola jest tylko marketingowa.

    Siedzę w biznesie od lat i mechanizm tego "start-upu" jest fenomenalny i zapewne będzie miał wielu naśladowców!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wyjasnie raz jeszcze, bo widze, ze i Tobie ten niewygodny fakt umknal.
      Jesli firma ma siedzibe w Unii i sprzedaje na terenie Unii (choc firma udaje, ze nie sprzedaje, a swiadczy "uslugi brokerskie") to obowiazuja ja prawa Unii.

      Jesli firma swiadczy "uslugi brokerskie" dla hurtowni w Kumamoto, ktora nie ma odpowiednich pozwolen do importu produktow do Unii, to niestety jest to niezgodne z prawem, i zadne "pelnomocnictwo" (ktore nawiasem mowiac wcale nie jest potrzebne) nic tu nie pomoze.

      Jesli firma kasuje pieniadze za produkty, to sprzedaje, a nie "marketinguje", chyba, ze juz do takich gimnastyk umyslowych musicie uciekac, zeby jej dzialanosc wytlumaczyc.

      A skoro tlumaczysz to faktem, ze firma praktykuje "drop shipping", to najpierw wypadaloby wiedziec, ze nawet wtedy sprzedawce (czyli firme w Polsce) obowiazuja przepisy Unii.

      Te przepisy rowniez firma lamie, kiedy celowo wprowadza klientow w blad opisujac tanie, drogeryjne produkty jako marki ekskluzywne na swojej stronie internetowej. Ale pewnie i na to znajdziesz wytlumaczenie.

      I jesli faktycznie prezentujesz poziom wiedzy osoby, ktora "siedzi w biznesie od lat" to pozwol, ze zakoncze ta dyskusje tu i teraz, bo nie ma ona dalszego sensu.

      Pozdrawiam!

      Delete

Komentarze sa moderowane.
Bardzo prosze o podpisywanie komentarzy.
Anonimowe beda usuwane. Bez wyjatkow.