Sunday, June 25, 2017

Czy rankingi portalu @Cosme sa warte uwagi?

Hmmm... To zalezy od tego czy jestesmy producentem, marketingowcem, sprzedawca lub konsumentem.

Ale zacznijmy od poczatku.

@Cosme to japonski portal kosmetyczny, ktory w tej chwili zajmuje sie wszystkim, od recenzji kosmetykow po sprzedaz produktow. Dwa razy do roku publikuje on bardzo "prestizowe" nagrody dla najlepszych kosmetykow w kilkunastu roznych kategoriach.

image: @cosme

Kosmetyki nagrodzone w tym rankingu dostaja specjalna nalepke na opakowaniach i natychmiast wysuwaja sie na samo czolo najlepiej sprzedajacych sie produktow w Japonii.


Taka nalepka dla producenta jest na wage zlota.
W wielu sklepach nagrodzone kosmetyki ustawiane sa na specjalnych polkach wedlug miejsca, ktore zajely w rankingu @Cosme. Produkty te eksponowane sa w najbardziej widocznych czesciach sklepow, tam gdzie musi przejsc obok nich kazdy kupujacy.



Nalepka rankingu @Cosme wzbudza ogromne zaufanie klienta i daje wrazenie, ze kosmetyki te sa swietne, najlepsze z najlepszych, godne natychmiastowego zakupu w ciemno.



Zaufanie wzbudza tak ogromne, ze rankingowe "nalepkarstwo" znalazlo wielu nasladowcow. Byle produkt ma teraz nalepke z miejscem, ktore zdobyl w rankingu Rakutenu, Yahoo Japan, czy pisma Maquia. Niektore z tych nalepek do zludzenia przypominaja @Cosme.

Kiedy @Cosme publikuje swoje polroczne i roczne nagrody dla "najlepszych" kosmetykow, Japonki zwracaja uwage. Inne strony internetowe polecaja nagradzane produkty. Blogerki bloguja o nagradzanych produktach. Pisma babskie pisza o nagradzanych produktach. A w rezultatcie, sklepy (w tym rowniez wlasne sklepy @Cosme) sprzedaja tony nagradzanych produktow. Producenci zacieraja rece, a marketingowcy juz planuja kolejne kampanie promocyjne.



Nie tylko blogerki japonskie pilnie zwracaja uwage.

Fanki azjatyckich produktow na zachodzie rowniez z niecierpliwoscia czekaja na coroczne rezultaty rankingow. Japonskie kosmetyki nagradzane przez @Cosme natychmiast awansuja do statusu "kultowych" w zachodnich kregach fanow azjatyckiej pielegnacji.



Te same fanki bardzo wygodnie ignoruja fakt, ze @Cosme nagradza kosmetyki bez wzgledu na kraj produkcji. Ironia jest to, ze w wielu kategoriach to wlasnie produkty zachodnie stoja na czolowych miejscach.

Kilka lat temu wszyscy z niecierpliwoscia czekali na tlumaczenia rezultatow przez dwujezycznych blogerow, takich jak na przyklad Ratzilla.
Teraz, choc Ratzilla nadal publikuje listy nagradzanych produktow, rezultaty latwo sprawdzic samemu, bo @Cosme jest juz dostepne rowniez po angielsku - link.
Angielska wersja portalu jest bardzo uboga w porownaniu z japonska, ale pokazuje, ze firma na powaznie traktuje rozwoj na rynkach miedzynarodowych.

@Cosme ma juz swoje filie w innych krajach Azji, a teraz ostrzy sobie zabki na Ameryke.

"I swietnie," wiele osob pewnie powie.
"W koncu jakies rzetelne zrodlo informacji o japonskich kosmetykach," inni dodadza.

Ale nie tak hop siup szybko. Bo jesli blizej przyjrzymy sie rankingowi @Cosme, to nagle okazuje sie, ze pozory myla i ze sprawa sie nieco bardziej komplikuje.



Zacznijmy od tego, jak odbywa sie selekcja tych "najlepszych" produktow.

Tylko "nowosci" w danym polroczu na rynku kosmetycznym kwalifikuja sie do rankingu. Czyli, aby wiazc udzial w czerwcowym rankingu, kosmetyki musza byc wypuszczone do sprzedazy po 1 listopada, 2016 i przed 30 kwietnia, 2017.

A sama nagroda kalkulowana jest na podstawie ilosci opublikowanych recenzji na portalu @Cosme wraz z iloscia punktow (gwiazdek), ktore kazdy produkt zdobywa od czytelnikow.

Taaaa... wybor "najlepszych" odbywa sie na podstawie danych, ktore bardzo latwo manipulowac. Recenzje przeciez pisac moze kazdy, niekoniecznie osoby uzywajace danych produktow. Schemat popularny na bardzo wielu portalach handlowych i stronach bardzo wielu firm. Hello, Sephora...

Ale zeby te setki ludzi klikaly, najpierw trzeba produkt jakos wypromowac.

I tutaj warto spojrzec na firme iStyle, ktora jest wlascicielem portalu @Cosme.  A czym zajmuje sie iStyle? Swiadczy uslugi marketingowe dla producentow kosmetykow. Jedna ze spolek zaleznych koncernu iStyle jest rowniez agencja reklamowa, ktora specjalizuje sie w produktach i trendach dla kobiet. No i oczywiscie, iStyle zajmuje sie rowniez sprzedaza detaliczna kosmetykow.

To nie przypadek, ze produkty nagradzane przez @Cosme sa bardzo intensywnie promowane podczas polrocza pod koniec ktorego wygrywaja. To nie jest teoria spiskowa. Po prostu producenci kosmetyczni zlecaja iStyle uslugi marketingowe, zeby produkty wypromowac i wisienka na torcie tej promocji sa czolowe miejsca w rankingu @Cosme.

Z tej tez przyczyny dochodzi do czasem absurdalnych zagrywek, aby "stary" produkt, ktory jest juz na rynku od paru lat "odnowic" i wypuscic do sprzedazy jako nowy. Zazwyczaj jest to po prostu zmiana nazwy kosmetyku, lub jego opakowania (w czym producenci japonscy sie lubuja i wiernie praktykuja co sezon). Kosmetyk jest ten sam, ale w nowej szacie graficznej jest "nowy" i wobec tego kwalifikuje sie do rankingu @Cosme. Producent zleca marketing iStyle, i iStyle robi reszte.


I tak powstaje prestizowy ranking najlepszych produktow wedlug portalu @Cosme. Marketing 101.

Czy mam jakies kosmetyki nagrodzone w rankingu pierwszego polrocza 2017?
Tak. Mam dwa filtry.

Na pierwszym miejscu uplasowal sie ten:


Decorte Sun Shelter Multi Protection SPF50+ PA++++ od Cosme Decorte (czyli Kose).

Na drugim miejscu jest ten:


Nivea Sun Creme Care UV Cream SPF50+ PA++++ (to jest produkt japonski, robiony w Japonii na tutejszy rynek).

Mam tez ten podklad, ktory w rankingu podkladow jest na drugim miejscu:



Kate Secret Skin Maker Zero The Base Zero, moj jest w odcieniu 00.

Mam tez wszystkie trzy body washe i wszystkie trzy nagrodzone produkty w kategorii masek w plachcie. Wszystkie rzeczy kupilam zanim ranking @Cosme zostal opublikowany.

Sa w porzadku, ale naprawde nic nadzwyczajnego.

A tutaj zwyciezca tytulu najlepszego kosmetyku pierwszego polrocza 2017:


Osobiscie fanka produktow marki Opera nie jestem. Wydajnosc jest slaba, walory kolorystyczne i pielegnujace - minimalne. Ceny - nieadekwatne do jakosci.
Ale marketing i instinct stadny rzeszy internetowych, wraz ze sponsorowanymi blogerkami, robi swoje.

18 comments:

  1. Buuu, dalam sie manipulowac portalowi @cosme :(
    Nie, no, nie wierzylam nigdy slepo w te ich rankingi, ale po Twoim poscie, tak czarno na bialym, jednak troche przykro sie robi, ze tak to wyglada.
    Rzeczywiscie, tak jak piszesz, producenci lubia sie chwalic miejscem w rankingu i mnostwo kosmetykow ma tutaj te nalepki. Czesto dotycza dosyc odleglych rankingow.
    Nalepek z tymi innymi rankingami (Rakuten czy Yahoo) nie zauwazylam, musze sie rozejrzec w drogerii.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Co do odleglych rankingow to masz calkowita racje. Biore z 2014, choc obecny produkt jest calkowicie w 100% inny po dwoch reformulacjach.

      Ja nie zdawalam sobie sprawy jak to z tym rankingiem wyglada, dopoki nie wzielam udzialu w testach pewnych produktow organizowanych przez iStyle wlasnie. To tam sie dowiedzialam, jak sie rzecz ma z @cosme, u samego zrodla. Klauzula poufnosci wlasnie wygasla po roku ;-)

      Delete
    2. Dzieki, ze podzielilas sie ta wiedza. Cale szczescie, ze klauzula nie byla bezterminowa ;-)

      Delete
    3. hahaha! Byla na jeden rok, prawie co do dnia w ktorym opublikowano polroczny ranking.
      Powiedzmy, ze nie bylo dla mnie zaskoczeniem, ktore produkty wygraly ;-)

      Delete
  2. o mój Boże ... ja też zawsze się mega operałam na cosme :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie sa ta zle produkty, sa w porzadku. Ale czy zasluguja na laurki "najlepszych"? Zdecydowanie nie.

      Delete
  3. Jak wypadaja te filtry?
    La Roche Posay wreszcie wypuscil filtr o zelowej konsystencji, przypominajacej Bioré, ale gesciejszy. To chyba najlzejszy filtr na tutejszym rynku, do twarzy i ciala, do skory wrazliwej i uczulonej na slonce. Mozna smarowac na sucha lub mokra skore, jest wodoodporny. Tuba 250 ml na oficjalnej stronie jest za 27 euro, ja dalam 20 euro w mojej aptece. Smaruje tylko cialo, jak na razie nie opalilam sie, ale wychodze pozno jesli nie musze nigdzie isc. Od 2 tygodni mamy prawie 40°C, topie sie.
    http://www.laroche-posay.com/products-treatments/Anthelios/Anthelios-XL-Wet-Skin-Gel-SPF50-p23260.aspx

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sa w porzadku. Ale niczego nie urywaja. Nivea jest tania i wydajna, i o niebo lepsza od Biore.

      Delete
  4. Nie znam żadnego cosme:) Ogólnie nie patrzę już na żadne rankingi. Był czas, że na Wizażu sprawdzałam jakiś kosmetyk ale czasy prawdziwego Wizażu już dawno minęły:) Śmiać mi się chciało jak pojawił się wysyp opinii na temat jakiegoś kremu L'oreal: wszystkie jak jeden mąż zachwycone i wszystkie tak samo pisały, że używają krem od 2 tygodni bo jak się okazało, zostały testerkami:) Krem oczywiście miał najwyższą notę:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Powiedzmy, ze @cosme dziala podobnie, tyle ze nawet nie ma tu testerek, po prostu instynkt stadny.

      Delete
  5. Jak mniemam post nawiązuje do filmiku z polskiego youtube'a o japońskiej drogerii. Szczerze mówiąc, od momentu kiedy wspomniałaś o polskich yutuberkach czekałam na rozwinięcie się tematu, bo byłam bardzo ciekawa, co z ich filmem jest nie tak. :p Będzie jakaś kontynuacja "serii" odnośnie błędów w ich filmie czy na tym się tylko kończy? Z jednej strony poczytałabym więcej, a z drugiej byłoby lepiej jakby nie było więcej kitu w tym filmiku. :p

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie mam zamiaru rozwijac tematu, bo nie warto.
      Ale jesli chcesz, to tutaj streszczenie:
      - pokazaly to co chcialy i powiedzialy, ze tak tu jest. Nie jest.
      - pokazaly to co chcialy i celowo omijaly, tego czego nie chcialy pokazac, bo mozliwe, ze im to do konceptu filmiku nie pasowalo.
      - klamaly odnosnie cen celowo nie pokazujac tych drozszych produktow.
      - nie chce mi sie wiecej wyliczac, bo musialabym ten filmik jeszcze raz obejrzec, a mam bardziej interesujace rzeczy do zrobienia.

      Delete
  6. Aniu,
    ostatnio pisałas, że japońskie maski w płachcie to bardziej jak tonery. Czy to dotyczy wsyztskich masek? Chciałam kupic te z lu lu lun, ale nie wiem, czy warto i jak ich uzywac? :) Pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. W drodze wyjatku zatwierdzilam Twoj komentarz, ale bardzo prosze na przyszlosc podpisz sie. Inaczej komentarz nie zostanie opublikowany.

      LuLuLun ma kilknascie masek w swojej ofercie. Od tych zwyklych w wielopakach, do lepsiejszych nadal w wielopakach, do limitowanych edycji lokalnych w pieciopakach, do indywidualnie pakowanych masek. Maja one rozne stopnie nasaczenia i uzywaja roznych materialow do samej maski.
      Ogolnie LuLuLun sa bardziej "mokre" niz inne japonskie marki, ale nawet pomiedzy roznymi LuLuLun sa ogromne roznice, wiec wszystko zalezy od tego, ktory rodzaj chcesz kupic.

      Delete
  7. oj faktycznie, zawsze sie podpisuje a tu się wylogowałam ;) Myslałam o tym: http://www.ebay.co.uk/itm/LuLuLun-Moisturizing-Face-Mask-42-sheets-with-Hyaluronic-Acid-Acacia-honey-/152101018970?hash=item2369ed5d5a:g:15kAAOSwixtXQzfN
    lub o tym:
    http://www.ebay.co.uk/itm/LuLuLun-Moisturizing-Face-Mask-7-sheets-80mL-with-Hyaluronic-Acid-Acacia-honey-/152100800632?hash=item2369ea0878:g:4JcAAOSwMN9XQvyK
    Słyszałam ze to hity w Japonii

    ReplyDelete
    Replies
    1. Te rozowe LuLuLun to sa najbardziej podstawowe maski w ofercie LuLuLun. Osobiscie za nimi nie przepadam. Trzyma sie je na twarzy okolo 10 do 15 minut. Zadnych bajerow nie ma. Jedyne co oferuja to nawilzenie, bo taka ich rola.
      Ich glownym atutem jest cena, bo sa bardzo przystepne.

      Delete
  8. wlasnie czytalam w szwedzkiej prasie o tym rankingu,dokladnie potweirdzenie o tym,co ty piszesz.Zawiedziona jestem,bo myslalam,ze to naprawde najlepsze produkty,czesto swoj zakup opieralam o liste zwyciezcow.

    ReplyDelete
    Replies
    1. I patrzac na to, co obecnie jest lansowane, zaczynam robic liste "zwyciezcow" rocznego podsumowania. hehehe...

      Delete

Komentarze sa moderowane.
Bardzo prosze o podpisywanie komentarzy.
Anonimowe beda usuwane. Bez wyjatkow.